[UWAGA SPOILERY]
PROSZĘ PAŃSTWA.
Każdy szanujący się fan serialowego Sherlock'a Holmes'a granego przez cudownego Benedict'a Cumberbatch'a , widział już na pewno najnowsze 2 odcinki czwartego sezonu. Doczekaliśmy się go wreszcie po siedmiu latach. POWTARZAM. SIEDMIU DŁUGICH LATACH. Ehh.
W każdym razie.
Emocje nie opadły jeszcze do końca. Nie mogę otrząsnąć się z szoku po drugim odcinku. Podczas oglądania go poryczałam się dwa razy. Raz przy tym jak John pobił Sherlocka, a ten zamiast się tłumaczyć i bronić, powiedział, że mu się należy. Watson nie wiedział przecież wtedy, że to Marry się poświęciła dla jego przyjaciela sama z siebie. Ona chciała zginąć, musiała.
Przez to wszystko w mojej głowie powstało kilka teorii.
TEORIA NUMERO UNO
[akurat nie moja, tylko Maru i Kasu <3]
Słowa Sherlocka: '' Czemu ludzie myślą, że kończy się po 3?''
3 odcinki
3 rodzeństwa
Myślicie, że skończy się po trzech?
Ja myślę, że nie.
Trzeci brat istnieje proszę państwa.
I może pojawić się dodatkowy odcinek Sherlocka .
TEORIA NUMBER DWA
TEORIA NUMBER DWA
[tym razem już moja hehe]
Sherlock nie znał swojej siostry.
Zaskoczeni?
Ja nie.
W sensie on jej nie rozpoznał. To, że był na haju go nie usprawiedliwia. I mean proszę Was. Z panią Hudson jakoś normalnie rozmawiał i wiedział kim jest.
Siotra Sherlocka jest wyraźnie od niego starsza.
Przedstawiła się jako East Wind.
Zaraz wam wyjaśnię jakie ma to powiązanie ze sobą.
Wychodzi ogółem na to, że tylko Mycroft znał siostrę i dokładnie wiedział kim jest.
Wróćmy teraz do trzeciego odcinka trzeciego sezonu.
Tutaj zacznę wklejać urywki wiadomości pisanych przeze mnie zaraz po drugim odcinku.
Mały. Był za mały. 3 odcinek 3 sezonu. Pożegnanie z Johnem i Marry Watson.
SH: ' Brat opowiadał mi taką bajkę w dzieciństwie. Wiatr ze Wschodu niszczy wszystko na swojej drodze. Znajduje i niszczy złych ludzi. To miałem być ja.'
Wiatr ze Wchodu czyli East Wind czyli siostrzyczka.
Ale najbardziej ciekawią mnie te ostatnie słowa. 'To miałem być ja'. Ty miałeś być Wschodnim Wiatrem Sherlock?
Jakoś krótko po moim wymiocinach na grupie na fb, Maru podesłała nam screena.
I zagadnijcie co.
MIAŁAM W PEWNYM STOPNIU RACJĘ.
To wszystko składa się w logiczną i spójną całość.
TEORIA NUMERO DREI
[znów moje obserwacje]
Znów wracamy do 3 ODCINKA 3 SEZONU.
Rozmowa przed domem Holmes'ów między Mycroft'em i Sherlock'iem.
ODCZUCIA I FANGIRLING
Moment, w którym John się załamuje, a Sherlock pokazuje bez zbędnych masek siebie. Prawdziwego siebie, czującego siebie. Podchodzi do Johna i go przytula, nie po męsku, tylko z uczuciem.
ALE WIECIE CO.
TO WSZYSTKO NIE MIAŁOBY MIEJSCA, GDYBY NIE JEDNA OSOBA.
MATKA FANDOMU.
PANI HUDSON.
Cudowna kobieta, która autem droższym niż twoje życie, przewiozła przez pół miasta naćpanego Sherlocka, zakutego w kajdanki.
A wiecie czemu?
Bo ona wiedziała, że ta dwójka potrzebuje siebie nawzajem, bo oboje to wraki człowieka.
I jeszcze ta scena, gdy John znalazł płytę.
I jego reakcja, gdy pojawiła się tam twarz Marry.
I reakcja pani Hudson, która wygoniła wszystkich tych ludzi z mieszkania. Łącznie z Mycroft'em.
A chwilę wcześniej zrobiła Mycroft'owi wykład jak mało zna swojego brata. Otworzyła jemu i nam oczy jak Sherlock jest ludzki i jakie ludzkie ma zachowania. Prawda jest taka, że Mycroft praktycznie wychował brata. I chciał go wychować na swój wzór.
Bo dopiero teraz tak naprawdę widzimy jak duża jest różnica pomiędzy Sherlockiem, a Mycroft'em.
Sherlock nie jest socjopatą.
On starał się nim być.
Dla starszego brata.
Ale jego uczucia z tym wygrały. On się męczył udając.
Bał się.
Bał się czuć.

Zgadzam się. A nie. Wait. Ten serial ssie xD
OdpowiedzUsuńTeorie były dobre though. Szkoda, że nieprawda ;;
PS. Mary przez jedno r. Dziękuję za uwagę, peace yo iks de
poprawię kiedyś tam. Tak ten serial nie istnieje c':
Usuń